110. Mamy laureatkę i finalistkę!

Milena laureatką Małopolskiego Konkursu Chemicznego oraz finalistką Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego!
W konkursach kuratoryjnych po raz pierwszy wzięłam udział w szóstej klasie - wszystko zaczęło się od Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego. Niewiele brakło, jednak nie udało mi się wyjść poza etap szkolny. Podobnie było rok temu - co prawda zakwalifikowałam się do etapu rejonowego, lecz nie osiągnęłam nic na wyższym szczeblu konkursu. Nie satysfakcjonowało mnie to, postanowiłam więc spróbować jeszcze raz. W tym roku dostałam się aż do ostatniego, czyli wojewódzkiego etapu z dwóch konkursów - chemicznego i polonistycznego.
Tak naprawdę uczyć na konkurs chemiczny zaczęłam się od czerwca zeszłego roku - rozwiązywałam zadania z arkuszy z wcześniejszych lat. Do polonistycznego przygotowania rozpoczęłam nieco później, bo w sierpniu, kiedy to opublikowano listę lektur konkursowych, które zaczęłam czytać. Nie było łatwo - wielokrotnie musiałam poświęcić swój wolny na przygotowania. Czasem miałam po prostu dość, chciałam wyrzucić książki przez okno i zignorować konkursy. Nie zrobiłam tego z jednego powodu - wiedziałam, że ta nauka kiedyś przyniesie efekty. Dlatego kontynuowałam przygotowania - przychodziłam wcześniej do szkoły czy zostawałam po lekcjach, uczestniczyłam w sobotnich lekcjach zdalnych, a nawet odwiedzałam szkołę podczas ferii. Przeczytałam mnóstwo książek i rozwiązałam kilkadziesiąt arkuszy chemicznych.
W końcu nastał moment prawdy i weryfikacja skuteczności moich działań - etapy wojewódzkie. Pierwszy był język polski. Arkusz wydawał się prosty, co ostatecznie skutkowało podniesieniem progu punktowego na tytuł laureata. Konkurs chemiczny odbył się kilka dni później, a sam arkusz był trudniejszy w porównaniu z zeszłorocznym. Mój stres na konkursie chemicznym był dużo większy niż na polonistycznym, ponieważ na chemii bardziej mi zależało.
Nadeszły dni ogłoszenia wyników. Na początku był język polski - okazało się, że zostałam finalistką. Najbardziej zabolał mnie fakt, że do laureata zabrakło mi zaledwie jednego punktu. Dlatego właśnie bałam się, że z chemii również mi braknie. Natępnego dnia wszystko się rozstrzygnęło - wtedy dowiedziałam się o moim tytule laureata z chemii. Poczułam wtedy radość i satysfakcję, ale przede wszystkim ulgę.
26 kwietnia w budynku Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie odbyła się uroczystość wręczenia zaświadczeń. Laureatów konkursu chemicznego było zaledwie dziewięciu. Nauka się opłaciła i znalazłam się wśród dziewięciu najlepszych "chemików" w Małopolsce! Wręczono nam zaświadczenia, a naszym opiekunom naukowym listy gratulacyjne.
Wiem, że wiele osób tego nie rozumie. Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że wszystko łatwo mi przychodzi i że zawsze mam to, co chcę. Otóż nie. Sukcesy kosztują mnie wiele wyrzeczeń i poświęceń. Ale było warto - tytuł laureata otworzył mi drzwi do dowolnej szkoły w kraju.
Chciałabym też podziękować tym, bez których nie dotarłabym tu, gdzie jestem teraz - moim opiekunom naukowym, którzy włożyli naprawdę ogrom pracy w moje przygotowania, poświęcając na to swój wolny czas.
Milena





























