Niezwykła teatralna podróż
68. Niezwykła teatralna podróż


Niezwykła teatralna podróż…
Coraz trudniej dziś w teatrach przeżywać prawdziwe emocje, a realizacje reżyserów może i owszem są poszukiwaniem jakiś nowych artystycznych dróg, ale jakże często widz wychodzi ze spektaklu co najmniej rozczarowany… Tak nie stanie się na pewno, kiedy kurtyna opadnie po przedstawieniu „Dzwonnik z Notre Dame”, musicalu wystawianym przez Teatr Nasz z Kleczy Dolnej, którego premiera odbyła się 15 stycznia.
Sztuka zachwyca pod każdym względem. Chyba najmocniejszą stroną są trafnie dobrani aktorzy do roli, którzy swoja grą wywołują u oglądającego prawdziwe emocje. Śmiejemy się z gargulcami, płaczemy z Esmeraldą, wzruszamy z Quasimodo, zastanawiamy nad światem i ludźmi dzięki wszystkim młodym aktorom występującym w tym przestawieniu. Reżyser Paweł Jarosz - serce i mózg tego przedsięwzięcia – może z dumą kolejną jubileuszową premierę dodać swoich wielkich osiągnieć.
Mnie szczególnie cieszy i zachwyca tytułowa rola pierwszoplanowa – Michała Stańczyka, ucznia naszej szkoły. Jako Quasimodo pokazał swoją wszechstronność, dojrzałość i wydaje się, że chyba odnalazł swoją pasję na dorosłą przyszłość. Jego siostra Maja, najsympatyczniejszy gargulec - kamienna rzeźba, która ożywa wraz z innymi, by pomagać dzwonnikowi, bardzo sympatycznie, sugestywnie i z humorem przekonuje widza, czym jest prawdziwa przyjaźń.
Co jednak mnie wydaje się najważniejsze - na scenie widzimy zespół, drużynę, która skupiona jest na całości przedstawienia, nieważne, czy ktoś gra rolę główną czy epizodyczną… Widać, że aktorzy tworzą wspólnotę, lubią się, nie rywalizują, dają z siebie wszystko.
Całości spektaklu dopełniają: nadzwyczajna scenografia, światła, muzyka i barwne stroje szyte na miarę. Więc jeśli ktoś marzyłby o wyjeździe do Paryża, wystarczy dwudziestominutowa wyprawa do Kleczy Dolnej – z niej w magiczny sposób można przenieść się na ulice miasta czy do majestatycznej średniowiecznej katedry Notre Dame, by na prawie dwie godziny zapomnieć o swojej codzienności… To niewątpliwie niezwykła podróż!
Gratulacje dla Michała i Mai!
Agnieszka Rybarczyk





























